Bzdury spod poduszki#5 ul. Lutomierska
Jest w Łodzi jedna ulica, która przewija się przez moje życie niczym odprawa na lotnisku. Tam inicjowały się wspaniałe początki, w tym samym miejscu wszystko kończyło w gorzkim żalu...intrygujący przypadek. Pamiętam wszystko, każdy moment...krzyki przeszłości za każdym razem wydzierają się spośród drzew kiedy tamtędy przechodzę. Cienie łez, płyną po policzkach mimo, że w fizycznej postaci nie istnieją, da się wyczuć ich łaskoczące ścieżki na twarzy. Murek na którym siedziałem pewnego sierpniowego makabrycznego popołudnia wydaje się być jeszcze ciepły, jakby za nic miał sobie minusową temperaturę. Słyszę też własny krzyk, przecinający bezlitośnie jedynie pomruk własnego oddechu, roznoszący się niesłyszalnym echem po pustej na tą chwilę ulicy. Usta tkwią wciąż zamknięte nieruchomo, wszystko wokół wrze...w tym samym miejscu emocje nie mają na tyle odwagi by ukazać się światłom latarni i przejąć nade mną kontrolę, suche - zapatrzone w prowokujący do milczenia spokój słowa...odwracam się zm...