Bzdury spod poduszki #10 Dark side of the moon
Czytam sobie te wszystkie wpisy. Wracam do nich w rozpaczy, kiedy wszystko się sypie. Księżyc z wyraźnym grymasem spogląda mi przez ramie, pukając się czoło. Ile prawdy jest tam, a ile urojeń ku nasyceniu ego? W sumie, przez lata napatrzył się moje życie, ale obiektywny nie jest. Polubiliśmy się, gadamy czasem upici życiem o rzeczach nie z tego świata, więc nie dziwi brak obiektywizmu...Kiedyś sam powiedział mi, że istnieje głównie po to by nabić nasze głowy "tą" młodzieńczą fascynacją, a tak poza tym kisi dupsko 8 h w w biurze jak większość. W sumie, dobrze że jest. Czaruje po swojemu te letnie wieczory w taki subtelny sposób. Niby tak jałowy, a tworzy coś staromodnie poprawnego w naszych umysłach. Wieczorem wszystko tak miło przesiąka jego obecnością, tą zagadkową, gówniarską - niewinną, pełną optymizmu i pierwszych pocałunków i długich zakazanych tematów. Do dziś mam taki odruch, na ulicy kiedy poczuję nagle ten zapach zapadam na chwilę w coś niewymiarowego, to był zap...