Bzdury spod poduszki#6 Satysfakcja
Ponad godzinę spędziłem, z przyklejonymi do klawiatury nieruchomo palcami snując jak zatytułuję ten wpis. Wybrałem to co szczerze czuję, po moich ostatnich wydarzeniach. Cieszę się, że zachowałem spokój do samego końca, do ostatniej zszarpanej nici nerwowej osłabionej co więcej tygodniowym zapaleniem płuc oraz brakiem snu. Śmieszne, że w obliczu prymitywnego wymiaru wymyślonej sprawiedliwości, o ile można ten cyrk na kołach nazwać w ten sposób, gdzie rozbuchane męskie ego wypisane na ustach miało 'agresja' a pięści spadały ślepo w imię zasady 'bo tak trzeba'....jedyne co bolało człowieka to nie skroń ale śrubujące czaszkę, dramatycznie zwykłe' ale jakże kluczowe pytanie - dlaczego?!
Jak się okazuję, pierwotne instynkty czasem zderzają się u celu ze swoją bladą ścianą bezsensowności. W tym momencie pewne mechanizmy obrazują w mojej głowie krajobraz ludzkiej głupoty, jest niczym pole gejzerowe, nigdy nie wiesz kiedy wybuchnie, nawet jeśli wydaje Ci się, że znasz to zjawisko na tyle, by móc je przewidzieć, i tak cię zaskoczy, przy okazji zniszczy ci maskę w twoim jeep'ie.
Zadra w sercu pozostaje dość głęboko, bo który normalny gość hoduje bluszcz, pomagając mu się wspinać każdego dnia, tak - bezinteresownie...i po czasie ten sam bluszcz dusi go, oplatając się wokół jego szyi?
Mądre słowa skierowane do mnie usłyszałem w kilkanaście lat temu, od kogoś jaskrawego osobistością w mojej rodzinie, a był to wspaniały wieczór 26-tego grudnia. Traf lub też fascynacja sprawiła, że pamiętam je do dziś, spośród tylu innych bardziej bądż mniej ważnych słów.
"Kamil, żebyś zawsze był sobą, żebyś kurwa zawsze myślał to co myślisz...i nie lub ludzi"
Amen
Komentarze
Prześlij komentarz