Bzdury spod poduszki #0 WP70/6
Każdy z nas ma chyba jakieś swoje issue -
Smętne wieczory codziennego życia, z czasem dają się we znaki mimo, że czujemy, że o to właśnie w życiu powinno chodzić...panowanie nad własnym jestestwem. Może nieco drętwo to brzmi, aczkolwiek jakby to nie brzmiało tak właśnie jest. Jestem Ja przeciw całemu temu nudnemu światkowi..Ja - moje emocje - moi bliscy - moje marzenia - moje ambicje, często przysłaniające mnie samego w moich oczach - i - ta właśnie przeszłość. To co robiłem jako dobry człowiek, bo kto chciałby wspominać swoje błędy. Nie byłoby mnie bez bałaganu, nie byłoby mnie bez tych dwóch frontów. Tych dwóch wiecznie uśmiechniętych lub równie wiecznie znudzonych gości. Jeden miał obsesję na punkcie zostawiania mi na biurku opakowań po waniliowym Danio, drugi zaś uwielbiał akcentować swoją pozycję pustymi butelkami po Coli (żeby tylko xD). Jeden wstawał razem z pianiem koguta, i jebać to że kurczaki wisiały jedynie na hakach w Grocie, drugiego za to budziłem regularnie przez 3 lata. Kawa niczym klątwa przewijała się na każdym meblu, podobnie jak pulpety w zlewie. Jakbym nie patrzył, jedno i drugie wywierciło mi w głowie wielką dziurę tolerancji. Czy to dlatego, że czułem się świetnie wśród pudełek po Danio i butelek po Coli? Może mam jakieś nieujawnione zboczenia związane z pewnymi koncernami, ale wg. mnie zwyczajnie wśród przyjaciół pewne rzeczy zaczyna się (brak czasownika) czas staje w miejscu - tak jak w Ajronmen3 - wizja nagle robi mi w głowie mindfucka - i znów jestem tam, na tym zalanym herbatą materacu, gdzie po 3 w nocy garczki dźwięczą po ulicy, na najbliższej stacji doświadczaliśmy przez okno efektów Łódzkich derbów, z ludźmi, którzy potrafią śmiać się do łez z siebie nawzajem...ale przede wszystkim śmiać się do łez z samych siebie i wyskoczyć czasem, mimo że bez efektów, po jakiś tam plakat na miasto...
Komentarze
Prześlij komentarz