Bzdury spod poduszki#7 Molo
Wychodząc każdego dnia rano naprzeciw światu, widzę niczym w starym filmie drgające drobinki kurzu, ni to brud - ni to pył. Służbowego maila odpalam już na przystanku, po czym wsiadam do nadjeżdżającego autobusu. Autobus rusza, a ja zauważam, że za drzwiami zostawiam swoje odbicie. Gość w wojskowej kurtce z bardzo umownym ładem we włosach odwraca się delikatnym przeskokiem w drugą stronę, wyciąga z tylnej kieszeni spodni słuchawki, wciska z grymasem na twarzy do uszu i rusza w swoją stronę...
No właśnie, gdzie rusza? Dokąd idzie, a raczej dokąd bym poszedł gdybym nie zmierzał tam gdzie zmierzam? Gdyby tak móc chociaż na chwilę popatrzeć na siebie z boku. Co nas kieruje ku temu co robimy, gdzie idziemy, jak wyglądałaby nasza droga jeśli dokonalibyśmy innych wyborów...dlaczego stojąc razem "na górce" wśród drzew mając 9 lat dzielimy się na tych kto lepiej rzuca kamieniem, czy szybciej biega, po latach dzielimy się przy stołach na lepszych i gorszych od tak?
Stojąc na molo w Juracie sierpniowego wieczora wdycham powietrze zachłystując się jego świeżością, myślę o tych którzy stoją gdzieś tam po drugiej stronie kontynentu. Wyobrażam sobie wtedy, że jestem bliżej każdego niż kiedykolwiek.
Na Helskiej plaży widać bardzo dobrze promy zmierzające do Kalskrony, integracja. W takich chwilach wydaje się, że miejsca odległe stają się bliższe, zdałoby się je czuć gdyby pozwolić wyobraźni nieco ulecieć poza horyzont. Wszechświat czuć w każdym milimetrze przeszywających przyjemnych drgawek, podsycanych delikatnie letnim ciepłym wiatrem.
Czy dzielą nas bardziej pieniądze czy kilometry? A co z nami? Nami samymi w nas samych...
Komentarze
Prześlij komentarz