Bzdury spod poduszki 14# Wzajemności

Czasem przychodzi taki moment, w którym człowiek zwyczajnie musi odlecieć na chwilę poza horyzont codziennych problemów, poza osiedlowe ploty i inne pierdoły które zabierają nam większość dnia. Zaczynam dostrzegać pewną prawidłowość patrząc na swój cień zapracowanego mnie. Ile jeszcze zniosę tych porażek zanim znów z zapałem na sukces stworzę coś z czego będę dumny przez kilka kolejnych dni? Nakarmię ego drobnymi zwycięstwami tylko po to żeby za chwilę znów ocierać pot z czoła kończąc coś na ostatnią chwilę z ręką w nocniku ...
Są takie postacie w moim światku, z którymi zawsze dobrze jest się spotkać gdzieś na drugim końcu świata, a jeśli trzeba - chociażby na krawężniku przy trasie. Papieros otwiera wówczas wiele wątków, słowa same składają się w zdania, po chwili czujesz że się otwierasz i zaczynasz szybko łapać, że ulga wypełnia puste miejsca po znakach zapytania.


Sen powraca do mnie taki - nieco nieokreślony w sumie, często pod wpływem wydarzeń lub kiedy dusza puka mi delikatnie nocą w wieczko pustych czekoladek zadając sobie fundamentalne pytanie - co ja mój Boże bym bez tych ludzi zrobił? Jak mrówka pod butem, total out. 
Patrząc na swoją osobę z boku zauważam trzy wyraźne korytarze, z czego tylko jeden z nich nie jest drogą do zatracenia. 
W tym jedynym trzeba wstać, mieć siłę i chęć do tego co zwykłe i szare, w tym jednym ambicje i marzenia wpadają na chwilę w przerwie obiadowej po czym do samej utraty świadomości w nocnym łóżku już nie odważają się naprzykrzać. 
Ogromny drabiniasty wóz, pełen cholernie rzadkich umiejętności, przerośnięty w swe ambicjonalne burty odjechał dawno, dawno temu w miejsce w które prawdopodobnie odwiedzę,  kiedy całkiem srebro przyprószy skronie jak należy.
Ocierałem się o wspaniałe sprawy, mogłem osiągać sakralny fenomen jeśli tylko zagłębiłbym się tak jak to potrzebne. Zamiast tego wybrałem prostsze rozwiązania, drogę na skróty, zły skręt. Łatwizna, ambicjonalne szambo  - w porównaniu do tego co tak na prawdę kocham, łatwiej  „przepraszam” powiedzieć czasem. Każdy człowiek z podciętymi raz skrzydłami, do końca życia nie poleci tak jak by chciał, nawet jeśli lot staje się popularnie stosowanym rozwiązaniem u wszystkich. 
Pamiętam siebie dekadę temu, chciałbym znów nabrać takiej nadziei i siły na jutro. Znów poczuć się wyjątkowy i mieć chęć na wdawanie się w dyskusje maści kontrowersyjnej.

Wszystko co trzeba Panie, wszystko by tylko nie zgnuśnieć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bzdury spod poduszki #11 Cassiopeia A

Bzdury spod Poduszki #1Dzień dobry...

Bzdury spod poduszki#8 Juda