Bzdury spod poduszki #19 Grande Finale
Hold your breath and count to ten
Feel the earth move and then
Hear my heart burst again
Z tak wysoka jeszcze nie próbowałem skakać, nie mówiąc o upadaniu. Demony lat minionych odezwały się we mnie na nowo, coś zbudziło ich uśpione skapciałe parszywe gęby utytłane w błotach całej młodości. Wylazły ze mnie nocą warcząc obrzydliwie z głodu. Z pyska kapała im na w pół zastygła żółć tworząc brudnozielone bąble przy paskudnych mordach. Zawyły przeraźliwie w noc a odbite echo rozdarło noc na pół.
To ta noc której bałem się tak bardzo. Bałem się tym bardziej, że zaczęło to być dla mnie samospełniającą się przepowiednią. Czułem to od dawna. Łaziło za mną...od lat.
Straciłem dziś wszystko.
Dosłownie. Nie mam już nic. Stoję sam na szczycie niczego, gdzie nawet ludzie chcący pomóc okazują się być hologramem. Odarty z godności, miłości, wiary, honoru i najbliższych...
To moje grande finale. Nie tak to sobie wyobrażałem czekając na to. Nie było petard ni fajerwerków.
Deszcz, las, ja i nic poza tym.
Ja już nie wierzę w świetliki nawet, droga rozpłynęła się przede mną, szarzyzna wypełniła wszystko wokół. Tu już zdejmę ten plecak. Nie mam dalej siły go ciągnąć za sobą. Poddaje się. This is it.
Komentarze
Prześlij komentarz