Bzdury spod poduszki #22 Wydech
Są takie uczucia spadające z ludzi na grunt, kiedy stoi się wrytym całym sobą, tak że czuje się jądro ziemi, podstawy świata, wręcz smak ziemi dociera do ust zarzucając gorzką śliną grymaśny spazm aż po same uszy.
Wówczas świat zaczyna się trząść, niebo zmienia kolor na ostro czerwony, lasy nagle zaczynają szumieć oszalałe, wiatr odstawia w naszej głowie akrobacje rodem z piekła, palce u stóp płoną, język zasycha w gardlę, a w głowie wyją wszystkie pokolenia hien jakie wyhodowaliśmy i uśpiliśmy przez te lata...
Tak się dzieje, kiedy pęka serce...
Z kosmosu ku Ziemi mój stary przyjaciel Księżyc mknie z nieokreśloną prędkością, wściekły - jakby chciał rozerwać nie tylko nas - ale całą Drogę Mleczną. Przed oczami przelatują z prędkością światła klatki, niczym z filmu, który miał się ukazać jeno w zakazanym kinie podczas jakiejś wojny w deszczu, a ja czuję jak wrastam w głąb siebie znów zamykając się na 4 świata strony.
Już nie wierzę w to co było.
W sumie wolałbym spać, tam dalej - i nic nie pamiętać.
Wolałbym żeby kolega spadł z orbity i rozjebał to wszystko w pizdu... może wtedy wreszcie wypuszczę to powietrze nabrane w płuca w akcie podziwu spod "wdechu"...
Zdajesz sobie sprawę z tego jak nic nieznaczącymi istotkami jesteśmy wobec całego wszechświata?
Pewnie tak, - to teraz zadaj sobie pytanie: - jak, tak nic nieznaczący byt potrafi cierpieć, aż tak mocno, że sam wszechświat wytraca na chwilę swoją spójność by usłyszeć chociaż przez moment pojedynczy ludzki krzyk?
'Nadzieja umiera ostatnia' - mówią, chociaż fala uderzeniowa, podejrzewam że zmiotła już wszystko co stało na jej drodze trwając bezsensownie, uparcie na przekór...
Komentarze
Prześlij komentarz