Bzdury spod poduszki #24 Niezwykła Wola

Czuję się podstarzały  - jeszcze nie stary, ale jednak przejechany życiem niczym wiekowy Passat. 

Dawno ni nic nie pisałem tutaj, a czuję dziś, że muszę. Spotkało mnie ogromne szczęście, zupełnie przypadkiem i pod wpływem impulsu, który w jakiś sposób kopnął mnie w tyłek abym znalazł się tam i teraz.

Mimo, że jak wspomniałem - nie planowałem tego zupełnie, z nieba w sylwestrową noc spadła na mnie kropla nadziei, która w efekcie przerodziła się w krystaliczne szczęście...Po tak długim okresie wyczekiwania uczucia, które różnie zwie się w różnych kulturach, po okresie kiedy wyłem jak wilk samotnie do mojego kolegi Księżyca, kiedy już totalnie zrezygnowałem z jakichkolwiek nadziei na jakąś bliskość, zjawiła się Ona. 

Piękna jak letni wschód słońca nad Bałtykiem, pachnąca jak najbardziej złożony bukiet kwiatów, głosem tak subtelnym, że tłumi ten cały cholerny ryk tego świata. I kiedy już, mogłem zrobić krok naprzód, nie zawahałem się, a mimo to zrobiłem to nieświadomie. Do dziś zastanawiam się, jak to mogło się stać, że ciepłem własnego ciała rozpaliłem tak potężne ognisko w tą sylwestrową noc...Ognisko, które pali się i pali coraz mocniej na Warszawskiej Woli. 

Na ten moment nie widzę żadnej siły, która mogłaby je ugasić. A móc znów powiedzieć "Kocham" sprawia, że czuję, że żyję i tu chcę być. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bzdury spod poduszki #11 Cassiopeia A

Bzdury spod Poduszki #1Dzień dobry...

Bzdury spod poduszki#8 Juda