Bzdury spod poduszki #25 Oni

 W moim życiu od dłuższego czasu pojawia się nieskończona dłoń, która co chwila wyciąga mnie, kiedy tonę w ruchomych piaskach własnych wyborów. Nie dość, że pomaga, jest i potrafi zdrowo opierdolić - inspiruje. Inspiruje na tyle, że nawet kiedy spada na mnie żeliwo z nieba, pokazuje, że ja też mogę. Powracające obrazy mojego przerośniętego ego zaczynają nabierać kolorów na ścianach moich korytarzy, tych korytarzy, w których już z dawna wyłączyłem światła.

Skąd na to wszystko czas i zacięcie? Dlaczego talent wylewa się ze wszystkiego czego się dotknie? Cóż, ów jegomość cierpi na to samo co ja. Kreatywność? Empatia? Nadwrażliwość, Perfekcjonizm? Arogancja?  - pomijając kilka w tym wypadku nieistotnych z pozoru cech, to jednak ta sama więź z moim dobrym kumplem, z Łysym czyt, Księżycem.

Mówi się, że przyjaciół poznaje się w biedzie. To prawda, ale pozorna. Poznałem i poczułem mnogość "relacji", które okazały się na dłuższą metę tylko słowami, nie przetrwały barier czasu. Można by powiedzieć, że rozwodzę się teraz nad tym, jak wiele zawodów życie mi zgotowało. Nie w tym rzecz.

Poczułem w pewnym momencie, że są takie istoty na tym świecie, które bardzo, ale to bardzo rzadko spotkać jest na swojej drodze. Istoty jak gdyby spoza wymiarów. Istoty, które mają swoje - a nie, przyjęte przez otoczenie zdanie o Tobie, własne priorytety, własną wiarę w swoje ścieżki - a mimo to tak bardzo wrażliwe, jak Ja czy Ty. Piękne istoty, które czasem też wyciągają do Ciebie rękę o pomoc. Dla wielu to, tak jakby nie zrobić nic. Wsparcie i "ręka na ramieniu" to coś więcej. Coś co czuć na każdym kroku swojego życia. To świadomość, że można za każdym razem liczyć na tego kogoś. Jest to swego rodzaju zagadka dla mnie, jednak do dziś od tylu lat dziwiłem się swoim oddaniem wobec innych. A jednak dziś zaczynam rozumieć.

Zaczynam rozumieć, że warto wierzyć w siebie nawzajem, że warto krzyczeć wtedy, kiedy chce się krzyczeć i płakać wtedy kiedy chce się płakać, że warto iść za ciosem i dawać z siebie wszystko. Jeśli nawet nam się nie uda, jeśli znów kolejna siarczysta porażka złoi nam lico, kiedy już nawet nie widać końca - pozostać sobą, okazać swoje emocje i próbować dalej. Może nie dalej tą samą drogą, ale dalej przed siebie, zapominając o wszystkich poprzednich obrazkach, ale tylko tych które znów mogłyby wskazać nam błędną drogę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bzdury spod poduszki #11 Cassiopeia A

Bzdury spod Poduszki #1Dzień dobry...

Bzdury spod poduszki#8 Juda